|
|
#8211; Szefieb niech mi pan da mala wodke... olKorsarz przybral wspolczujacy wyraz twarzy i szepnal:ol – Rozumiem... chwileczke... – i dal znak kelnerowi.olW kwadrans pozniej zgarbiony nad certa Riuchin wychylal samotnie kieliszek za kieliszkiem calkowicie przekonanyb ze w jego zyciu nic juz sie nie da naprawi?b ze pozostaje mu tylko zapomnienie. Pogodzil sie z tym nawet.olPoeta zmarnowal swa nocb podczas kiedy inni ucztowalib i teraz juz wiedzialb ze stracil ja raz na zawsze. Wystarczylo unies? gloweb spojrze? ponad lampa w niebob by zrozumie?b ze noc minela bezpowrotnie. Kelnerzy pospiesznie zrywali obrusy ze stolikow. Przemykajace sie obok werandy koty przybraly juz poranny wyglad. Na poete nieublaganie zwalal sie dzie?.ol7. Fatalne mieszkanieolololGdyby nastepnego dnia rano ktos powiedzial tak: “Stiopae Jezeli natychmiast nie wstanieszb zostaniesz rozs |